29 cze 2015

Zmiany, zmiany

Oto przedstawiam Wam Truskawki z Pieprzem w nowej odsłonie. Po pierwsze przeprowadzka na nową stronę. Nie będzie już konieczne wpisywanie kłopotliwej blogowej końcówki, ponieważ zastąpiła ją nasza rodzima, wdzięczna końcówka pl. Bardzo się cieszę z tego powodu i mam nadzieję, że ułatwi to poszukiwaczom, dotarcie do wszystkich pysznych truskawkowo-pieprznych przepisów. 

Po drugie, zmieniamy zasady żywieniowe. Od teraz potrawy prezentowanie na stronie będą w większości bezglutenowe, bezcukrowe i wolne od laktozy. 

Nie znaczy to jednak, że dotychczasowe przepisy są bezużyteczne. Mamy przecież zamienniki! Zamiast cukru - syrop ryżowy lub ksylitol, zamiast białej mąki - gryczana, ryżowa i wiele innych, a zamiast mleka - mleko roślinne. Zamiennikom poświęcę cały osobny wpis.

Wiele osób w obecnych czasach jest uczulonych na gluten, ale nie tylko nietolerancja pokarmowa skłania ludzi do rezygnacji z niego. Najnowsze badania potwierdzają, że gluten, uszkadzając nasze jelita, które są odpowiedzialne aż za 80% naszej odporności, narusza nasz system immunologiczny, co przyczynia się do obniżonej odporności naszego organizmu i nieprawidłowego funkcjonowania naszego systemu obronnego. Jest wiele sytuacji, w których należałoby gluten wykluczyć z diety. Warto też zwrócić uwagę na to, że nietoleracja glutenu to nie to samo co celiakia, dlatego testy i badania nie będą miarodajne w tej kwestii. Najlepiej zrobić testy wykluczające tzn. wykluczyć z diety gluten np. na miesiąc i obserwować swój organizm. Może poprawi się cera, może skończy się kaszel, może przestanie drapać w gardle, może ustaną uporczywe bóle głowy, uczucie wzdęcia i wydętego brzucha. Tak naprawdę, największym szkodnikiem jest sama pszenica. Jest to zboże tak mocno zmodyfikowane genetycznie, że już w niczym nie przypomina pszenicy sprzed 50 lat. Spróbujecie zatem, jeśli chcecie wyrzucić chociaż samą pszenicę ze swojego jadłospisu a mogę się założyć, że poczujecie się lepiej.

Jeśli chodzi o cukier, to jest to zło wcielone! Nie starczyłoby mi dni aby opisać jak wiele poważnych schorzeń fizycznych i psychicznych wywołuje. Począwszy od najbardziej oczywistej otyłości, poprzez brzydką cerę, zaburzenia snu, spadki koncentracji, aż po różne rodzaje raka i zaburzenia gospodarki hormonalnej. Odsyłam tutaj do kultowej strony iquitsugar, której inicjatorka Sarah Wilson napisała również kilka książek w tym przetłumaczoną na język polski Rzucam cukier
Zamieszczam też filmik, który mam nadzieje rozwieje resztki wątpliwości.


Ostatnim produktem wyeliminowanym z dotychczasowej diety truskawek jest mleko. Powód jest bardzo prosty - mam ostrą nietolerancję laktozy, która objawia się silną dysfunkcją pokarmową.

W Styczniu wzięłam udział w akcji na Facebooku zorganizowanej przez autorkę cudownego bloga  Cook it Lean Katarzynę Karus-Wysocką pod nazwą Noworoczny Detoks Cukrowy. W duchu eliminacji produktów zawierających cukier, musiałam odstawić na trzy tygodnie również mleko. Tyle wystarczyło aby mój organizm osiągnął równowagę i w bardzo dobitny sposób zakomunikował mi, że mleka absolutnie już pić nie mogę. Była to bolesna w przenośni i dosłownie lekcja, ale teraz czuję się dużo lepiej i wiem co szkodzi mojemu ciału. Mleko teraz z powodzeniem zastępuję mlekiem kokosowym, ryżowym albo specjalnym bez laktozy (do kupienia w większości supermarketów).

To tylko kilka słów wstępu do mojej odmienionej kuchni. Więcej w kolejnych wpisach już z przepisami. Mam nadzieję, że wam zasmakuje. A tymczasem, życzę wam pysznego tygodnia

18 lut 2015

Hiszpańska tortilla z sałatką z rukoli i pomidorów


To jedno z moich ulubionych weekendowych śniadań, świetnie sprawdza się też jako śniadanie na kaca lub śniadanie pokazowe, kiedy mam ochotę posłuchać "ochów" i "achów" i pławić się w pochwałach i tańczyć taniec zwycięscy w kuchni. Czasem przygotowuję tortillę na lunch albo jako drugie śniadanie do pracy. Każda pora jest dobrą porą na odrobinę hiszpańskiego temperamentu i kolorów Barcelony. Oryginalny przepis zawiera tylko ziemniaki, jajka i cebulę, ale mam nadzieję, że Hiszpanie nie pogniewaliby się na mnie za moją kolorową i szaloną wizję tortilli z jarmużem, czosnkiem, papryką i mnóstwem innych dodatków. Mój omlet jest nieprzewidywalny i spontaniczny jak ja południowy temperament. Wykorzystuję do niego wszystko co mi zalega w lodówce, ale zawsze z pełnym szacunkiem uwzględniam trzy podstawowe składniki a potem daję się ponieść fantazji. Wy też powinniście.

Podaje składniki dla dwóch osób, jeśli chcecie zrobić dla większej ilości głodomorów, dodajcie więcej jajek licząc po dwa jajka na głowę. Ja zawsze jak gotuję ziemniaki na obiad, obieram dwa, trzy więcej z zamiarem usmażenia tortilli na drugi dzień.

Składniki dla 2 osób:

  • 2-3 średnie ziemniaki, ugotowane i pokrojone w kawałki wielkości kęsa
  • 1/2 cebuli
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 papryczki chilli lub do smaku
  • duża garść liści jarmużu
  • 1/2 pęczka natki pietruszki lub koperku
  • 3 łyżeczki sosu sojowego
  • 1/4 łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu
  • 1/2 opakowania rukoli
  • 2-3 dojrzałe słodkie pomidory
  • 2 garście pestek dyni uprażonych na suchej patelni
  • 4 łyżki oliwy extra vergine
  • łyżka kremu z octu balsamicznego, do kupienia w dobrych delikatesach

Na patelnie o średnicy 20 cm wlać łyżkę oliwy. Na zimną jeszcze oliwę wrzucić posiekane drobno cebulę, czosnek i papryczkę chilli. Po chwili dodać umyty i pozbawiony twardych łodyg jarmuż i smażyć przez około 3 minuty, następnie dodać ziemniaki i smażyć przez kolejne 2 minuty. W tym czasie do miski wbić jajka, dodać sos sojowy, pieprz, a następnie dokładnie wymieszać trzepaczką. Tak przygotowane jajka wlać na patelnię dbając aby przykryły wszystkie składniki omletu. Zmniejszyć płomień do minimum, przykryć patelnię pokrywką i smażyć 10-15 minut, aż wierzch tortilli będzie idealnie ścięty. Gotowy omlet zsunąć ostrożnie z patelni na duży talerz i pokroić jak pizzę na 4 lub 6 trójkątów. Rukolę umyć, osuszyć i ułożyć na tortilli. Dodać pokrojone w cząstki pomidory, posypać pestkami dyni, polać pozostałą oliwą i kremem balsamicznym.




Smacznego!

5 lut 2015

Żeberka jabłkowo-klonowe


Te żeberka, to jedna z tych potraw, które robi się szybko, łatwo i przyjemnie, właściwie piekarnik robi za nas wszystko. Moja praca sprowadza się tylko do umieszczenia wszystkich składników marynaty w dużym zamykanym worku, wrzucenia do niego mięsa i zamknięcia worka. Tam dzieje się cała magia. Składniki pracują, wnikają w głąb mięsa, przenikają się i przegryzają by stworzyć idealne danie. Potem przekładam wszystko do brytfanny i wstawiam do piekarnika. Tam smaki stają intensywne, wyraziste a aromat jabłek i cynamonu wypełnia cały dom. Żeberka mają słodko - ostry smak i wyglądają jak przepiękny obraz, genialna kompozycja owoców, przypraw i mięsa. Coś pięknego!

Składniki na 4 porcje:
  • 12 wieprzowych żeberek
Marynata:
  • 2 jabłka pokrojone w cząstki
  • 5 łyżek syropu klonowego
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka musztardy dijon
  • 1 czubata łyżeczka sambal oelek lub ostry sos chilli
  • 7 ząbków czosnku, obranych i pokrojonych na ćwiartki lub zmiażdżonych nożem
  • 2 gwiazdki anyżu
  • 2 laski cynamonu
  • 1/4 łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu
Żeberka umyć, podzielić i umieścić w dużym worku strunowym. Dodać wszystkie składniki marynaty. Zamknąć worek i dokładnie wszystko wymieszać. Pozostawić na noc w lodówce lub na co najmniej 6 godzin. Po tym czasie wyjąć z lodówki i przełożyć do nasmarowanej oliwą brytfanny lub naczynia żaroodpornego. Piec w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez około 80 minut lub do czasu, aż mięso zacznie odchodzić od kości.

Smacznego!

Serowe placuszki bez cukru


Delikatne jak suflety, mięciutkie i puszyste. Kremowa ricotta nadaje im lekko kwaskowaty smak. Są jak smażony serowy mus. Doskonałe a przy okazji dietetyczne, bezglutenowe, bezcukrowe, bez poczucia winy. Można je podać z ulubionymi owocami, dżemem lub jak tradycyjne pancakes, z syropem klonowym i plasterkiem chrupiącego boczku. 

Przepis jest lekko zmodyfikowanym przepisem Nigelli Lawson z książki Lato w kuchni przez okrągły rok

Składniki na 16 placuszków:

  • 250 g serka ricotta
  • 125 ml mleka lub mleka kokosowego
  • 2 jajka, żółtka i białka osobno
  • 100 g mąki ryżowej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli

  • Wszystkie składniki oprócz białek umieścić w misce i dobrze wymieszać. Białka ubić na sztywną pianę i przełożyć do serowej masy. Delikatnie wymieszać. Placuszki smażyć na rozgrzanej nieprzywierającej patelni na złoty kolor.


    Smacznego!

    Kremowy pudding ryżowy z korzennymi śliwkami


    Już sama nazwa pudding wywołuje u mnie błogi uśmiech i koi nerwy. Kojarzy mi się z kocem, kominkiem, dobrą książką i wełnianymi skarpetami od Mamusi. To zdecydowanie Comfort food, jedzenie, które sprawia, że nasza dusza kąpie się w błogim uczuciu spokoju i przytulnej ciszy. Zjedzenie takiego puddingu na śniadanie, jest jak zaczarowanie całego dnia, bo czy ktoś może być nerwowy po czymś takim? Aby spotęgować przyjemne doznania, poddusiłam śliwki w korzennych przyprawach, które mnie osobiście kojarzą się ze Świętami i ciepłem domowego ogniska. Ach...rozmarzyłam się.

    Składniki dla 2 osób:

    Pudding:


    • 100g ryżu arborio
    • 1l mleka
    • ziarenka z 1 laski wanilii
    • 1 łyżka ksylitolu lub brązowego cukru trzcinowego

    Śliwki w korzennej zalewie:

    • 200g śliwek świeżych lub mrożonych
    • łyżka brązowego cukru trzcinowego
    • 1/4 łyżeczki cynamonu
    • szczypta mielonej gałki muszkatołowej
    • szczypta mielonych goździków
    • woda
    • migdały posiekane i uprażone na suchej patelni

    Mleko wlać do rondla z grubym dnem, wsypać ryż, cukier i dodać ziarenka wanilii. Całość gotować na wolnym ogniu około 30 minut lub do czasu aż ryż całkowicie wchłonie mleko.

    Śliwki, jeśli są świeże, umyć i wyjąć pestki. Umieścić w garnku, dodać przyprawy i pół szklanki wody. Gotować na wolnym ogniu aż będą miękkie i zaczną się troszkę rozpadać, a cukier zamieni się w apetyczny sos. W razie potrzeby, w trakcie gotowania można dodać jeszcze troszkę wody.

    Pudding nałożyć do miseczek, dodać śliwki i posypać migdałami.

    Smacznego!





    20 sty 2015

    Najprostsza na świecie surówka z kiszonej kapusty mojej Mamy


    Surówka z kiszonej kapusty to klasyka w czystej postaci. Jeden z kultowych dodatków do obiadu, kolacji, przegryzki. Pasuje do mięs, ryb, klusek, kanapek, wytrawnych wypieków i wielu innych dań. Jest pyszna i bogata w witaminy oraz wartości odżywcze. Kapusta kiszona, tak jak ogórki, to naturalny probiotyk, więc jeśli nie jecie jogurtów, zainwestujcie w dobrą, najlepiej domową, kiszoną kapustę.

    Przepis, który chcę wam dzisiaj przedstawić, to wspólnie dzieło moje i mojej Mamy. Ona jest moją inspiracją, wszystkiego mnie nauczyła i konsultuję z nią większość moich pomysłów. Ostatnio zadzwoniłam i zapytałam: Mamuś, jak zrobić surówkę z kiszonej kapusty, jeżeli nie mogę użyć cukru? Mama podała mi idealny przepis. W Jej wersji była cebulka, ja zastąpiłam ją delikatniejszym porem i dodałam świeżą natkę pietruszki. W ten sposób powstała lekka, orzeźwiająca, słodko-kwaśna surówka, która zniknęła jeszcze przed obiadem.

    Składniki na 2 duże porcje:
    • 300 g kiszonej kapusty
    • 1 duża marchewka
    • 1 słodkie jabłko
    • pół pora, drobno pokrojonego
    • pół pęczka natki pietruszki
    • szczypta świeżo mielonego czarnego pieprzu
    • 2-3 łyżki oliwy extra vergine
    Kapustę, jeśli jest zbyt kwaśna, przepłukać wodą, przesiekać kilka razy nożem, aby surówkę wygodnie się jadło. Kapustę umieścić w większej misce. Resztę warzyw i jabłko umyć pod bieżącą wodą. Marchewkę, obrać i zetrzeć na tarce o średnich oczkach. Jabłko pokroić w ćwiartki, wyciąć gniazda nasienne i zetrzeć na tarce, na tych samych oczkach, co marchewkę. Natkę pietruszki drobno posiekać, a pora cienko pokroić. Wszystkie składniki dodać do kapusty, polać oliwą i dokładnie zagnieść rękami. Tylko w ten sposób smaki się przegryzą a składniki staną się miękkie i delikatne. Surówkę odstawić na co najmniej pół godziny. Po tym czasie spróbować i w razie potrzeb doprawić pieprzem lub odrobiną soku z cytryny albo limonki.

    Smacznego!

    18 sty 2015

    Cytrynowo - kokosowy kurczak


    Ten kurczak jest jak spełnienie marzeń dla miłośników kokosu. Jest delikatny i orzeźwiający. Lekko słodki w smaku kokos, nadaje mu przyjemną egzotyczną nutkę i łagodny smak. Jest to jedno z niewielu moich dań, do którego nie dodałam chilli, więc jeśli braknie wam ostrości, nie krępujcie się, posypcie całość drobno posiekaną papryczką.

    Składniki na 2 porcje:
    • 2 filety z kurczaka ok. 400g
    • szklanka mleka kokosowego
    • 3 łyżki wiórków kokosowych
    • 1 ząbek czosnku
    • skórka starta z połowy cytryny
    • pól pęczka drobno posiekanej natki pietruszki
    • sól i świeżo zmielony czarny pieprz
    • łyżeczka oleju kokosowego lub innego neutralnego w smaku
    Filety z kurczaka umyć pod bieżącą wodą, pokroić w kawałki wielkości kęsa i przełożyć do miski. Dodać starty na tarce ząbek czosnku, skórkę z cytryny, sol i pieprz, wymieszać i odstawić na 15 minut. Na patelnię wlać olej i usmażyć mięso na złoty kolor. Dodać mleczko kokosowe oraz wiórki, całość gotować jeszcze przez 2 minuty. Na koniec doprawić kurczaka natką pietruszki. Podawać z ryżem jaśminowym.

    Smacznego!

    17 sty 2015

    Słoneczny Pumpkin Pie


    Tak na prawdę, to po prostu tarta z masą dyniową, ale Pumpkin Pie brzmi tak optymistycznie i zabawnie, że nie mogłam się powstrzymać. Jest to też tradycyjna nazwa tego ciasta pochodzącego z Ameryki, więc w zasadzie czuję się usprawiedliwiona. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, chociaż zawsze bardzo chciałam. Powstrzymywała mnie chyba jedna opinia na jego temat, którą kiedyś przeczytałam. Oczywiście, nie była zbyt pochlebna, ale ponieważ dotarło do mnie, że każdy ma inny smak i inny przepis, postanowiłam, po krótkiej lekturze, stworzyć swój własny.

    Ważny jest gatunek dyni, z której chcemy zrobić masę. Każda ma troszkę inny smak. Dynia Hokkaido, której używam do zrobienia wytrawnych potraw, ma smak raczej mączysty, podobny nieco do ziemniaka. Dynia piżmowa, która była gwiazdą mojego pumkin pie w smaku jest bardziej owocowa, troszkę jak melon. Uważam, że to właśnie ona jest idealna do tego przepisu i dzięki niej wasz dyniowy placek zachwyci wszystkich. Konsystencja masy jest fenomenalna, gładka i kremowa. Świetnie kontrastuje z chrupkim spodem. Ja podałam pumkin pie z odrobiną bitej śmietany, ale można ją zastąpić mascarpone, albo w ogóle zrezygnować. Ciasto jest tak pyszne, że dziwię się, że miałam jakiekolwiek wątpliwości. Teraz pora rozwiać wasze. Do dzieła!


    Spód:
    • 300 g mąki
    • 80 g cukru pudru
    • 150 g masła
    • 2 jajka
    Masa dyniowa:
    • 2,5 szklanki dyniowego purre*
    • 3 jajka
    • 1 czubata łyżka skrobi ziemniaczanej
    • 1/5 łyżeczki cynamonu
    • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
    • 1 opakowanie cukru waniliowego
    • 70 g brązowego cukru


    *Jeśli nie macie w zapasie dyniowego purre, to bardzo łatwo je zrobić. Można na dwa sposoby, albo ugotować dynię, odcedzić i zblendować, albo upiec dynię i zblendować. Pieczona dynia będzie nieco słodsza i mniej wodnista.



    Wszystkie składniki spodu umieścić w misce i zagnieść na jednolitą masą. Ważne, by nie ugniatać ciasta zbyt długo, bo im dłużej ugniatamy kruche ciasto, tym będzie twardsze. Ciasto rozwałkować na grubość 5mm i wyłożyć nim wysoką formę (taką jak do pie`a, jeśli nie macie, to można użyć tortownicy) o średnicy 25cm. Formę z ciastem wstawić na pół godziny do lodówki. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni Celsjusza, ciasto ponakłuwać, wyłożyć papierem do pieczenia i obciążyć surową fasolą. Piec około 20 minut. Purre dyniowe zmiksować z jajkami, cukrem, mąką i przyprawami. Ciasto wyjąć z piekarnika, usunąć fasolę (można ją wykorzystać ponownie) i odstawić na 10 minut do ostygnięcia. Po tym czasie nałożyć masę dyniową i całość zapiekać 55 - 60 minut. Podawać z bitą śmietaną zmieszaną z maskarpone i łyżeczką cukru.


    Smacznego!

    15 sty 2015

    Mój włoski sernik


    Niewiele rzeczy na świecie jest lepszych od sernika. Sernika lekkiego jak obłoczek i delikatnego jak ciepły wietrzyk. Ilekroć o nim myślę, właśnie tak się rozmarzam na jego temat. Ideałem było mieć taki sernik zawsze w pobliżu. Mieszkać z nim jak z wspaniałym, pięknym współlokatorem. Kremowość tego sernika po prostu rzuca na kolana, a kasza manna sprawia, że jest lekki i puszysty. Nuta kwasowości sera ricotta idealnie uzupełnia się ze słodyczą żurawiny a dodatek rumu nadaje mu egzotyczny, nieco tropikalny finisz. Serowa poezja w doskonałym wydaniu.

    Inspirację zaczerpnęłam z książki Kuchnia Śródziemnomorska, Anne White.

    Składniki:
    • 250 gram sera ricotta
    • 250 gram mascarpone
    • 25 gramów cukru waniliowego
    • 3 łyżki ksylitolu
    • 3 łyżki tekilli lub rumu
    • duża garść suszonej żurawiny
    • 4 łyżki czubate kaszy manny
    • 4 żółtka ekologiczne
    • duża czubata łyżka marmolady pomarańczowej własnej roboty
    • skórka otarta z 2. cytryn
    • sok z połowy cytryny
    • 20 g prażonych płatków migdałowych + łyżeczka ksylitolu zmielonego na puder (wierzch)
    • kasza manna do wysypania formy i masło do wysmarowania dna

    Żurawinę namoczyć w alkoholu, najlepiej przez noc albo minimum 1 godzinę. Żółtka umieścić w wysokiej misce, dodać ksylitol, cukier waniliowy i ubijać mikserem do czasu, aż masa stanie się biała i puszysta. Nie przerywając miksowania dodać kaszę mannę, marmoladę i powoli dodawać ser. Do otrzymanej masy serowej wrzucić żurawinę, skórkę i sok z cytryny. Dno tortownicy o średnicy 20 cm wysmarować masłem i oprószyć kaszą manną. Do tak przygotowanej formy przelać ciasto i wstawić do piekarnika. Piec w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez około 40 minut. Ciasto jest gotowe, gdy zaczyna odstawać od brzegów formy. Gotowy sernik studzić powoli. Można go zostawić w otwartym piekarniku na 2 godziny a dopiero potem wyjąć i zostawić jeszcze przez noc. Wierzch posypać pudrem z ksylitolu i prażonymi płatkami migdałów.

    Smacznego!

    Lekki bulgur z jabłkiem i słodką papryką


    Połączenie papryki i jabłka opisywałam już wcześniej (tutaj), przy okazji zapiekanych w piekarniku kiełbasek. Teraz postanowiłam wykorzystać te cudowne smaki i stworzyć szybkie, łatwe i niezwykle smaczne danie, które mogę zabrać ze sobą do pracy. Nie wymaga podgrzewania, na zimno smakuje równie dobrze. Przypomina orzeźwiającą, pożywną sałatkę. Spiczaste papryki odmiany ramiro, których użyłam, są słodsze i delikatniejsze, ale jeśli nie znajdziecie takiej papryki, zastąpcie ją zwykłą, czerwoną papryka.

    Składniki dla 2 osób:
    • 100 g kaszy bulgur
    • 2 spiczaste czerwone papryki ramiro
    • 2 jabłka
    • pół kostki sera feta
    • 1 łyżeczka suszonego tymianku
    • 1 ząbek czosnku
    • 1/2 papryczki chilli lub do smaku
    • 3 łyżki oliwy z oliwek
    • sól i szczypta świeżo zmielonego czarnego pieprzu
    Kaszę ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Paprykę pokroić w kawałki wielkości kęsa, jabłka na ósemki. Na dużej patelni rozgrzać oliwę i wrzucić pokrojoną paprykę a po 3 minutach także jabłka. Papryczkę chilli i czosnek drobno posiekać i dodać na patelnię, całość przyprawić tymiankiem, solą i pieprzem. Smażyć do miękkości, około 10 minut. Ugotowaną kaszę odcedzić i wymieszać z papryką i jabłkami. Na wierzch pokruszyć fetę. 

    Smacznego!

    14 sty 2015

    Błyskawiczny, bezglutenowy chleb


    Ten chleb był pierwszym przepisem, jaki wypróbowałam z nowej książki Karoliny i Macieja Szaciłło Swojsko. Maciej zachwycił mnie już poprzednią książką Karolina na detoksie. Kupiłam ją w najmniej oczywistym dla mnie miejscu - w Biedronce i właściwie zrobiłam to dla jednego przepisu, który mnie urzekł. Makaron ryżowy wstążki z pietruszkowym pesto był jak objawienie. Do tej pory za nim nie przepadałam, teraz go uwielbiam. Kolejne przepisy też mnie nie zawiodły, są ciekawe, zdrowe i kreatywne. Nie zawahałam się ani chwili, kiedy w mojej ulubionej księgarni Niebieski Kredens zobaczyłam na półce Swojsko. Ta książka pokazuje wspaniałą, zdrową alternatywę dla osób, które kochają tradycyjne placki, kluski, pierogi, kotlety, pasztety i ciasta. Słowem tradycyjną polską kuchnię. Zachęca do zmiany składników, bez rezygnowania z ulubionych dań. Ja wprawdzie nie gotuję takich rzeczy, ale na pasztet z fasoli lub wegański smalec chyba się skuszę. Tymczasem chleb, który chcę wam dzisiaj przedstawić, upiekłam jak tylko wróciłam z książką do domu. Wydawało mi się, że to nie może się udać i potraktowałam zrobienie tego chleba jak eksperyment. W rezultacie otrzymałam przepyszny, pachnący, chrupiący bochenek, który utrzymywał świeżość przez wiele dni. Zakochałam się. Wy też musicie!


    Składniki:
    • 1 szklanka ziaren słonecznika
    • 3/4 szklanki siemienia lnianego
    • 1/2 szklanki migdałów (ja użyłam orzechów laskowych)
    • 1 i 1/2 szklanki płatków jaglanych
    • 10 czubatych łyżek świeżo mielonego siemienia lnianego
    • 2-3 łyżeczki soli kamiennej lub morskiej
    • 1 łyżka słodu ryżowego lub syropu z agawy (ja dodałam cukier)
    • 5 łyżek rozpuszczonego oleju kokosowego
    • 1 i 3/4 szklanki letniej wody
    Wszystkie składniki wsypać do miski, zalać wodą i odstawić na 2. godziny. Po upływie tego czasu, zagnieść masę rękami i przełożyć do wysmarowanej olejem lub masłem formy (keksówka o długości 25cm). Piec w temperaturze 200 stopni Celsjusza przez 50-60 minut, aż wierzch się zrumieni. Odstawić do ostygnięcia na całą noc. Chleb przechowywać owinięty ściereczką.

    Smacznego!

    11 sty 2015

    Żurawinowa owsianka ze słonecznikiem


    Przedstawiam dzisiaj kolejną wersję jednego z moich ulubionych śniadań. Jest szybkie i smaczne, a co najważniejsze jest bogate w błonnik i węglowodany złożone, które na długo dają uczucie sytości. Jeśli chodzi o owsiankę, to można dodać do niej praktycznie wszystko, także zachęcam do eksperymentowania. Owsianka na zdjęciach jest akurat zrobiona z płatków żytnich ale wykorzystajcie po prostu ulubione.

    Składniki dla 2. osób:
    90 g płatków żytnich lub owsianych górskich
    1 łyżeczka cukru waniliowego lub nasiona z połowy laski wanilii
    garść suszonej żurawiny
    prażone pestki słonecznika
    2 szklanki mleka

    Na początek garnek, w którym będziecie gotować owsiankę opłuczcie zimną wodą, to zapobiegnie przypaleniu się mleka. Do tak przygotowanego garnka można wlać mleko , wsypać płatki, cukier waniliowy i wrzucić żurawinę.  Na wolnym ogniu owsianka powinna się gotować przez około 10 – 12 minut albo do czasu, aż płatki po spróbowaniu będą miękkie.

    Przełożyć do miseczek, posypać pestkami słonecznika.


     Smacznego!


    8 sty 2015

    Najlepsza zupa dyniowa


    Ta zupa, to chyba pierwsza zupa krem jaką w życiu zrobiłam. A było to tak:
    We wspaniałym 2007 roku Pan Robert Makłowicz i Pan Piotr Bikont prowadzili w Newsweeku kolumnę kulinarną pod wdzięczną nazwą "Patelnią i Piórem". Muszę przyznać, że wtedy kupowałam Newsweek głównie dla ich felietonów. Opisywali w nich różne zapomniane, tradycyjne, polskie potrawy, nadając im nowe życie i jeszcze lepszą jakość. Pewnego dnia R. Makłowicz postanowił opisać cudowną i powabną dynię uwzględniając jej wszelkie zalety smakowe i estetyczne. Byłam zachwycona. Felieton miał tytuł "Sezonowość głupcze!" i traktował o słuszności wykorzystywania sezonowych smaków, a ponadto zawierał przepis na tę genialnie szybką, łatwą i przepyszną zupę dyniową. Oczywiście postanowiłam natychmiast ją zrobić i robię ją do dzisiaj, ostatnio w zeszły czwartek.

    Koniecznie musicie spróbować tej zupy i uwierzcie mi, potrzeba tylko tylu składników ile wymieniłam. Nie dodawajcie nic więcej. Ja dodałam trochę więcej dyni ale poza tym nic. Zupa jest prosta i niech taka pozostanie.

    Składniki na 4 - 6 porcji:

    • 1300 g dyni obranej i pokrojonej w kostkę
    • 2 - 3 ząbki czosnku
    • 2 l bulionu warzywnego lub z kurczaka
    • 200 ml śmietanki 30%
    • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
    • sól i świeżo mielony czarny pieprz do smaku
    • prażone pestki dyni
    • olej dyniowy lub sezamowy
    Do garnka wrzucić dynię i ząbki czosnku, zalać bulionem. Gotować aż dynia zacznie się rozpadać, około 20 minut. Całość zmiksować blenderem na gładką masę. Wlać słodką śmietankę i ponownie zmiksować. Dodać przyprawy i gotować na wolnym ogniu jeszcze przez 5 minut. Nałożyć do miseczek, posypać pestkami dyni, polać łyżeczką oleju.

    Smacznego!

    6 sty 2015

    Old Schoolowa pasta z wędzonego halibuta


    Ta pasta to absolutny hit! Nie sądziłam, że z połączenia ryby z serem wyjdzie coś tak fenomenalnego. Pomysł na pastę wzięłam od Nigelli, ale zrobienie jej było czystym przypadkiem. Nie planowałam tego. Nie miałam wszystkich składników, co więcej Nigella zrobiła ją z wędzonego pstrąga, ja miałam tylko halibuta i muszę przyznać, że było to zrządzenie losu. Halibut jest tłusty, kremowy, śnieżnobiały i delikatny. W połączeniu z kremowym serem i ostrą papryczką chilli tworzy danie tak zaskakująco genialne, że gdybym umiała śpiewać, śpiewałabym o nim arie, czułe, a jednocześnie pikantne. Do szczęścia wystarczy już tylko kromka chleba lub bagietka. Myślę, że tak mógłby wyglądać przedsionek nieba. Rano podawano by do tego aromatyczną herbatę, a wieczorem białe wino. Chociaż to przecież niebo, więc myślę, że na śniadanie tez można pić wino.

    Składniki dla 2. osób:
    • 1 wędzony filet z halibuta o wadze ok. 300 g
    • 200 g serka typu philadelphia
    • 1 papryczka chilli lub do smaku
    • sok z połowy limonki
    Rybę obrać ze skóry, wyjąć wszystkie ości, następnie wrzucić do miski. Dodać kremowy serek, sok z limonki i posiekana drobno papryczkę chilli. Całość dokładnie wymieszać starając się utrzeć na gładką pastę. Podawać z pieczywem.



    Smacznego!

    4 sty 2015

    Placuszki Dyniowe


    Placki, to danie, które można zrobić dosłownie ze wszystkiego. Bardzo podoba mi się taka wizja, a myśl o łatwości ich przygotowania jest dla mnie niezwykle kojąca. Pomyślcie! Wystarczy zetrzeć trochę warzyw lub owoców (ale o tym następnym razem) na tarce, dodać jajko, troszkę mąki i już placuszkowe ciasto jest gotowe. Każda taka masa musi mieć konsystencję nieco "klejącą", aby placki nie rozpadły się podczas smażenia.
    Placuszki dyniowe uważam za bardzo udane. Mają zwartą i mięsistą konsystencję. Towarzystwo papryki sprawia, że zyskują dodatkową chrupkość i przyjemną, świeżą słodycz. Jako dodatek do placuszków zrobiłam lekki jogurtowo-ziołowy sos, ale myślę, że można je też potraktować jako dodatek obiadowy np. do mięsa.

    Składniki dla 2. osób:
    • 400 g startej na tarce dyni hokkaido
    • pół zielonej papryki
    • pół czerwonej papryki
    • ząbek czosnku
    • pół papryczki chilli
    • 1 jajko
    • 3 czubate łyżki mąki pszennej
    • szczypta soli
    • świeżo mielony czarny pieprz
    • 1/4 łyżeczki mielonego kuminu
    • szczypta gałki muszkatołowej
    Startą dynię umieścić w głębokiej misce. Paprykę pokroić w cienkie paseczki, czosnek i chilli drobno posiekać i wszystko dodać do miski z dynią. Wymieszać. Dodać jajko, przyprawy, mąkę i ponownie wymieszać. Placuszki smażyć na oliwie na złoty kolor.


    Smacznego!

    Marokańska sałatka z dzikim ryżem i kilka słów o domowej Spiżarni



    Posiadanie nawet niewielkiej spiżarni, to prawdziwy dar od Boga. Chociaż właściwie to nie dar, bo możecie sami się do tego przyczynić. Nie trzeba mieć w domu oddzielnego pomieszczenia z półeczkami, wiklinowymi koszami i wspaniałymi drewnianymi skrzyniami. Niestety dla mnie to w chwili obecnej tylko fantazja, albo jak kto woli, plan na przyszłość. Póki co, przeznaczyłam całą dużą szafkę w kuchni na zapasy, z których w dowolnej chwili mogę skorzystać i przygotować coś pysznego małym nakładem finansowym. Nazwijmy to wersją ekonomiczną udercover. Kto z was uwierzy, że na tę wspaniałą sałatkę marokańską nie wydałam ani grosza? 

    Kluczem do sukcesu jest właściwa organizacja każdej spiżarni. Należy ją dostosować do indywidualnych potrzeb każdej kuchni. Mam tu na myśli ulubione dania, styl odżywiania i tak zwane składniki do dań kryzysowych. Przydadzą się też różnorodne przyprawy, zarówno te w proszku, w płynie i jak i te w innych stanach skupienia. Niektóre z nich, jak na przykład ocet ryżowy, czy kumin, mogą wam się wydać drogie, ale ręczę, że starczą na długo i wykorzystacie je do wielu różnorodnych dań.


    Jeśli chodzi o moją spiżarnię, to mam w niej kilka rodzajów ryżu, kasz i płatków, różne makarony, warzywa strączkowe tj: soczewica, ciecierzyca, groch, puszki z pomidorami, zielonym groszkiem i czerwoną fasolą, słoiki z domowymi przetworami i całą półkę przypraw. Całości dopełnia zamrażarka, w której staram się mieć mięso, warzywa i sezonowe owoce. Oprócz tego składnikiem podstawowym w mojej kuchni jest oliwa z oliwek i świeże zioła.

    Kieruję się zasadą, że biorąc dwa produkty ze spiżarni i dokupując jeden, jestem w stanie stworzyć pełnowartościowy posiłek np: mam makaron świderki i mrożony szpinak, wystarczy, że dokupię ser feta i obiad w 15 minut gotowy lub mam placki tortilli i puszkę tuńczyka, wystarczy,że dokupię awokado i drugie śniadanie do pracy robi się w 3 minuty.


    Liczę, że choć troszkę przekonałam was do słuszności istnienia tego magicznego miejsca pod waszym dachem. Zapasów nie zrobicie w jeden dzień ale jak już będą, to posłużą niejeden raz. Tak jak mnie dzisiaj. Z głębi półki wyjęłam mały zapomniany słoiczek z dzikim ryżem, który kupiłam dawno temu i zaczęłam się zastanawiać co z nim zrobić. Przejrzałam więc jedną z moich książek kucharskich "Z kuchennej półeczki. Potrawy z ryżu" i znalazłam inspirację. Fantastyczna marokańska sałatka z dzikim ryżem i ciecierzycą. Ciecierzycę postanowiłam zastąpić smażonym filetem z indyka, ale jeśli nie jecie mięsa, zostańcie przy wersji z ciecierzycą, wówczas dorzućcie ją do sałatki na sam koniec wraz z ryżem i owocami. 

    Ja dodałam owoc kaki, bo akurat miałam go pod ręką. Świetnie nadadzą się też morele albo brzoskwinie. Ważne, żebyście nie zrezygnowali z żadnego składnika sosu, bo to właśnie on nadaje sałatce marokański, egzotyczny smak i muszę przyznać, że jest po prostu genialny.

    Sałatkę można zjeść w wersji na ciepło lub na zimno, efekt zawsze jest tak samo zachwycający. 



    Składniki dla 4. osób jako przystawka lub dla 2. jako danie główne:
    • 100g dzikiego ryżu,
    • 400g filetu z indyka lub kurczaka lub puszka ciecierzycy, 
    • 1 średnia czerwona papryka, 
    • 1 owoc kaki, mogą być tez morele albo brzoskwinie 
    • Garść suszonej żurawiny, 
    • Oliwa do smażenia
    SOS: 
    • 1 łyżeczka: 
    • Kurkumy, 
    • Mielonej kolendry, 
    • Curry, 
    • Mielonej gałki muszkatołowej, 
    • Pół łyżeczki pokruszonej, suszonej papryczki chilli,
    • 60 ml octu ryżowego, 
    • 80 ml oliwy
    • 1 łyżka soku z cytryny,
    • 2 łyżki miodu

    Ryż ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu, można to zrobić wcześniej. Filet z indyka dokładnie umyć pod bieżącą wodą a następnie pokroić na kawałki wielkości kęsa. Na niewielkiej ilości oliwy podsmażyć na dużej patelni kawałki indyka do czasu, aż zewnętrzna warstwa się zetnie zamykając wszystkie pory w mięsie. Pokroić w duże kawałki czerwoną paprykę i dorzucić ją na patelnię z indykiem. Całość smażyć przez około 15 minut. Dodać umyty i pokrojony wraz ze skórka owoc kaki, ryż i żurawinę. Wymieszać i zdjąć z ognia. Na osobnej suchej patelni uprażyć przyprawy a następnie utłuc je w moździerzu lub zmielić w młynku. Zmielone przyprawy przesypać do miseczki i dodać ocet ryżowy, oliwę sok z cytryny i miód. Sos wymieszać trzepaczką i polać nim ryż z indykiem i owocami.

    Smacznego!