Połączenie papryki i jabłka opisywałam już wcześniej (tutaj), przy okazji zapiekanych w piekarniku kiełbasek. Teraz postanowiłam wykorzystać te cudowne smaki i stworzyć szybkie, łatwe i niezwykle smaczne danie, które mogę zabrać ze sobą do pracy. Nie wymaga podgrzewania, na zimno smakuje równie dobrze. Przypomina orzeźwiającą, pożywną sałatkę. Spiczaste papryki odmiany ramiro, których użyłam, są słodsze i delikatniejsze, ale jeśli nie znajdziecie takiej papryki, zastąpcie ją zwykłą, czerwoną papryka. Składniki dla 2 osób:
100 g kaszy bulgur
2 spiczaste czerwone papryki ramiro
2 jabłka
pół kostki sera feta
1 łyżeczka suszonego tymianku
1 ząbek czosnku
1/2 papryczki chilli lub do smaku
3 łyżki oliwy z oliwek
sól i szczypta świeżo zmielonego czarnego pieprzu
Kaszę ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Paprykę pokroić w kawałki wielkości kęsa, jabłka na ósemki. Na dużej patelni rozgrzać oliwę i wrzucić pokrojoną paprykę a po 3 minutach także jabłka. Papryczkę chilli i czosnek drobno posiekać i dodać na patelnię, całość przyprawić tymiankiem, solą i pieprzem. Smażyć do miękkości, około 10 minut. Ugotowaną kaszę odcedzić i wymieszać z papryką i jabłkami. Na wierzch pokruszyć fetę. Smacznego!
Kilka dni temu dostałam trzy wspaniałe dynie. Niezbyt duże, okrąglutkie i pękate. Po dłuższym przeczesywaniu internetowych stron o odmianach dyni, stwierdziłam jednoznacznie, że jest to, znana mi jedynie z książek dynia hokkaido. Poczułam, oczywiście uzasadnione i w pełni zrozumiałe, podniecenie. Wydarzenie to zbiegło się w czasie z małym kameralnym przyjęciem, że tak sobie pozwolę staroświecko nasze spotkanie określić.
W kręgu najbliższych moich znajomych znajduje się jedna wegetarianka i jedna osoba śmiertelnie uczulona na paprykę i wszelkie jej odmiany i formy. Parokrotnie już usiłowałam ją zabić, więc tym razem stwierdziłam, że oszczędzę sobie kompromitacji i przygotuję menu bezpaprykowe i bezmięsne. Wspomnianą wcześniej cudowną dynię postanowiłam zapiec z dodatkiem różnych warzyw. Wyszła z tego eksperymentu nieziemsko pyszna zapiekanka, której nie zdążyłam zrobić ani jednego zdjęcia, bo zniknęła z szybkością statku kosmicznego wchodzącego w nadprzestrzeń.
Zdecydowałam się jednak opisać cudowna zapiekankę, pomimo, a może wręcz na przekór okolicznościom braku wizualizacji. Ci, którzy przebrną przez mój nieco przydługi, finezyjny opis, powinni poczuć się zachęceni i natchnieni nieprzemożoną chęcią zrobienia w trybie natychmiastowym opisywanej przeze mnie zapiekanki. Stanowi ona danie samo w sobie, doskonałe, jak się okazało na spotkanie w gronie przyjaciół lub na kolację w rodzinnym gronie.
Składniki na 4-6 porcji:
500g obranej i pozbawionej pestek dyni
5 niewielkich marchewek
1 duża czerwona cebula
kilka ząbków czosnku, wg uznania
pół opakowania sera feta lub wg uznania
łyżka oleju sezamowego
kilka gałązek świeżego tymianku lub łyżeczka suszonego
sól i świeżo mielony czarny pieprz
Obraną wcześniej dynię pokroić na kwadraty o boku długości 4cm. Marchewki małe przekroić wzdłuż na pół, nieco większe jeszcze w poprzek, tak by uzyskać kawałki o długości maksymalnie 6 cm. Cebulę pokroić w duże cząstki. Naczynie żaroodporne wysmarować oliwą lub olejem i ułożyć w nim wszystkie warzywa. Polać łyżką oleju sezamowego, posypać solą i pieprzem. Pomiędzy warzywa wetknąć gałązki tymianku i obrane ząbki czosnku.
Zapiekać w temperaturze 180 stopni C przez 50 minut lub do czasu, aż dynia będzie miękka.
Po wyjęciu z piekarnika odstawić na 15 minut do wystygnięcia. Kiedy zapiekanka jest jeszcze ciepła ale już nie gorąca posypać całość pokruszoną fetą i od razu podawać.