4 sie 2013

Niedzielne rowerowanie i chillout

Niedziela była jednym z tych idealnie układających się dni, kiedy wszystkie moje myśli z całego nerwowego tygodnia neutralizują się i na chwilkę, na jedno niedzielne popołudnie mogę zacząć oddychać głęboko i spokojnie. Czas płynie powoli i leniwie. Czuję się jak metaforyczna przenośnia białego wiersza. Nie zmieniłabym żadnej sekundy, no może poza tą, w której powiedziałam: "Kupmy sobie espresso w tej nowej knajpce". Ale poza tym... sami spójrzcie.




I jeszcze fajna nutka...

1 komentarz:

Kasia Jurek pisze...

dobry pomysł na reset z poprzedniego tygodnia :)